wtorek, 8 sierpnia 2017

KAZACHSTAN- gdzie pojechać, co warto zobaczyć? [2017]

Od roku w Kazachstanie został zniesiony obowiązek wiz dla Polaków i jest on coraz częściej wybierany jako dość egzotyczny kierunek. Dodatkowo ze stolicą Kazachstanu mamy bezpośrednie połączenie samolotowe LOT-em z Warszawy. Ogromny kraj, wiele możliwości, dużo przyrody, przepiękne góry Tien-Szan, miasta na jedwabnym szlaku,  wybór jest naprawdę trudny, zwłaszcza jeśli nie mamy zbyt wiele czasu aby zobaczyć wszytko co chcemy. 


Zobaczcie co my wybraliśmy  mając do dyspozycji zaledwie 11 pełnych dni. 


1. KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) 

KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) o zachodzie

KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) widok na Eco Park Tourist Resort 


KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) o zachodzie

KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) o poranku


Spędziliśmy tutaj cały dzień, podziwialiśmy zachód słońca i prawie zdążyliśmy na wschód ;) Obeszliśmy każdy ciekawy kamień, przeszliśmy wzdłuż kanionu górą, dołem i weszliśmy tam gdzie stała tabliczka z zakazem. Jeśli miałabym wskazać najlepsze ze wszystkich miejsce w Kazachstanie które zobaczyłam to byłby właśnie Kanion Szaryński. Robi ogromne wrażenie, mieni się kolorami, czerwonymi o zachodzie, złotymi o poranku. Wg mnie must see w Kazachstanie !


2. JEZIORO KOLSAY I i  KOLSAY II 


Kolsay I na wys 1818 m. n.p.m.
Kolsay II jest na wys. 2252 m. n.p.m



Kolsay I na wys 1818 m. n.p.m.


























Dokładnie rzecz ujmując to jezior tak naprawdę jest 3, ale to ostatnie ze względu na zbyt bliską granicę z Kirgistanem jest niedostępne. Do jeziora Kolsay I na wys 1818 m. n.p.m. dojedziemy samochodem, do drugiego mamy ok. 8 km trekingu pod górę. Kolsay II jest na wys. 2252 m. n.p.m. Droga przy ładnej pogodzie jest bardzo malownicza, wiedzie początkowo wzdłuż brzegu pierwszego jeziora, a następnie lewą stroną górskiego strumienia. Treking ok 2-2,5 godz. w jedną stronę. Trasa łatwa (jeśli nie zgubicie buta tak jak ja w górskim strumieniu), widoki zacne :) 



3. JEZIORO KAJYNGDY (KAINDY LAKE) 


jezioro Kaindy, z "podwodnym" lasem widziane z góry



jezioro Kaindy, kolor wody powala na kolana! 


kemping pod jeziorem Kaindy

video
kemping pod jeziorem Kaindy


Tutaj urzekło nas nie tylko piękne jezioro Kaindy, z "podwodnym" lasem, ale i styl życia mieszkańców, prowadzących kemping pod jeziorem Kaindy. Jeziora (obok Kaindy jest jeszcze dwa mniejsze) dostarczają pitną wodę, ryby, są miejscem do kąpieli i prania.

Jeśli się zastanawiacie skąd te drzewa w jeziorze, podpowiem że zbiornik powstał na początku XX w. w wyniku trzęsienia ziemi. Spadające skały utworzyły tamę w wąwozie, ten napełnił się wodą. Drzewa w jeziorze Kaindy, jak widać dobrze się zakonserwowały, trzyma je lodowata woda nie przekraczająca 6 st.Największe wrażenie robi niesamowity turkusowy kolor wody w jeziorze!




4. ŚPIEWAJĄCE WYDMY W PARKU NARODOWYM "AŁTYNEMEL"


Śpiewające wydmy w Parku Narodowym „Ałtynemel”

Śpiewające wydmy w Parku Narodowym „Ałtynemel”


Doprawdy jest to dość dziwne, gdy po przemierzeniu setek kilometrów po stepie, wyrasta przed nami 150 metrowa wydma ciągnąca się przez 2-3 km.  Wygląda tak surrealistycznie, jakby ktoś postanowił że pośrodku niczego wybuduje wielką piaskownicę. Przy ładnej pogodzie mamy widok na Tien-Szan, oraz może usłyszymy słynnego "śpiewu"porównywanego do dźwięków organ.
UWAGA! jest piekielnie gorąco i piasek może poparzyć stopy!






5. PETROGLIFY  TANGBAŁY ORAZ TAMGAŁY TAS




PETROGLIFY TANGBAŁY, na północ od miejscowości Karabastau


PETROGLIFY TANGBAŁY, 5000 rysunków naskalnych!


TAMGAŁY TAS, buddyjskie rysunki wyryte w XVII w.

Nazwy dwóch całkiem osobnych stanowisk są bardzo podobne, natomiast różnice ogromne.

TANGBAŁY (zwane również Tamgały) znajdują się na północ od miejscowości Karabastau, jest to kompleks około 5000 rysunków naskalnych z epoki brązu i żelaza! Rezerwat archeologiczny został nie bez powodu wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
To miejsce, z dala od cywilizacji było dla mnie małym zaskoczeniem. I chyba nie tylko dla mnie, bo gdy pytaliśmy o petroglify ludzie robili wielkie oczy z wyrazem"o co nam chodzi i gdzie to jest"?
PS. nie tylko dla pasjonatów archeologii, warto zobaczyć.

Natomiast Tamgały Tas (poniżej miasta Kapczagaj) to buddyjskie rysunki wyryte w XVII wieku przez Ojratów na skałach nad rzeką Ili.



6. KOK TOBE, ALMATY (AŁMA-ATA) 



w drodze na Kok-Tobe, widok na Ałmaty

Kok-Tobe, Ałmaty, restauracja i kolejka 

wzgórze Kok-Tobe, Ałmaty



Powiem szczerze, nie lubię dużych miast i unikam ich jak tylko mogę, a Ałmaty to największe miasto i była stolica Kazachstanu. Aczkolwiek niesamowicie urzekło mnie jego położenie u podnóża gór 
Tienszan, Zailijskiego Ałatau. Szczegolnie pieknie prezentuje się wieczorem, a nawet później o zachodzie słońca ze wzgórza Kok-Tobe. Można tam wejść, wjechać busikiem, albo wagonikiem. Nie istotne jak, ważne aby tam być! 



7. AŁATAU ZAILIJSKI, TREKING LEWYM TALGAREM  












Jeśli kochacie góry, dziką przyrodę, spanie w namiocie, ale nie koniecznie chcecie targać raki i czekan, to jest to treking dla was :) Nie będę oszukiwać że jest super łatwy, że każdy wam powie jak iść lub tak po prostu kupicie mapę, oj nie, trochę się trzeba natrudzić ale będzie to sowicie wynagrodzone pięknymi widokami. Na treking potrzebujecie 4 dni. Po drodze tylko dzikie zwierzęta, góry i woda.



8. ASTANA -abstrakcyjna stolica Kazachstanu 



Bäjterek, ponad stu metrowy monument i wieża widokowa w Astanie, fot. Adam Wójcik

Astana, nowa stolica Kazachstanu, fot. Adam Wójcik




Czy ja nie pisałam przed chwilą że nie lubię dużych miast? I nadal to podtrzymuję! Jednakże Astana jest "inna", lśni czystością, błyszczy się z każdej strony i w dużej części jest w budowie. Jadąc z lotniska do centrum, miałam wrażenie że większość bloków została dopiero co wybudowana i jeszcze nie oddana do użytku. Ludzi jak na lekarstwo, zagęściło się dopiero koło dużych galerii, Uniwersytetu i pierwszą kolejkę w Kazachstanie zobaczyłam pod wieżą Bajterek. 
Ciekawostka: od serii banknotów w 2006, wieża Bäjterek znajduje się na odwrocie każdego banknotu waluty kazachskiej- tenge


Zapraszam również do GALERII ZDJĘĆ z wyjazdu 

niedziela, 6 sierpnia 2017

KSIĄŻKI, co przeczytałam w lipcu?

Pomimo tego, że lipiec był bardzo intensywny, pod znakiem przygotowań do wyjazdu i samego pobytu w Kazachstanie to nie zabrakło lektur, które przecież można zabrać w postaci pdf :) Wtedy pięciogodzinny lot, czy dłużąca się podróż pociągiem stają się lżejsze. Co mi wpadło w ręce tym razem?



1945. Wojna i pokój. Magdalena Grzebałkowska

Wstyd się przyznać ale o autorce dowiedziała się dopiero podczas Światowego Kongresu Tłumaczy, na warsztatach przestawiających współczesny reportaż. Krótki opis książki od razu mnie zainteresował. Myślę że teraz sięgnę o dwie wcześniejsze prace p. Grzebałkowskiej. Pomimo że jest to ciężki temat to naprawdę dobrze się czyta. 1945. Wojna i pokój. Ciekawe połączenie książki historycznej, reportażu i elementów autobiografii. Jedziemy razem z Panią Magdaleną przez Polskę na Ziemie Odzyskane, na Dziki Zachód i słuchamy opowieści zwykłych ludzi, ostatnich żyjących w tamtym pełnym sprzeczności i chaosu 1945 roku.

Podobno koniec wojny, ale jakby nie do końca. Toczą się mniejsze wojny o dom, o godne życie, lub w ogóle o przeżycie. Jakie to uczucie gdy wygonieni z własnych domów z polskich Kresów Wschodnich, całe miesiące jedzie się w bydlęcych wagonach, czy idzie za wozem z garstką rzeczy na zachód, aby zamieszkać w nowym, obcym domu. Domu często zamieszkałych jeszcze przez prawowitych pruskich, niemieckich, śląskich właścicieli. Czy już wtedy można układać sobie nowe życie? A może wciąż budzą się co noc ze strachem, bo właśnie przyjechała 20-sto osobowa polska grupa szabrowników, którzy z ziem wyzwolonych urządzili sobie gigantyczny darmowy supermarket.

„Jak w bajce. Firanki wiszą? Bierzesz, jak chcesz. Jak nie chcesz, to nie. I idziesz dalej....Nie nie czułam się jak złodziejka, plądrując ich (niemieckie) domy. Przecież to już było niczyje” czytam wspomnienia 86-cio letniej Niusi i dziwię się że kradzież można podzielić na tą dobrą i złą....


A co się stało z tymi Niemcami, przecież nie zapadli się pod ziemię? W całej Polsce powstają obozy, kilkaset obozów, niektórzy podają liczbę 1300. Czy są tam bielone ściany, kwiaty w wazonach i regularne posiłki jak podają dziennikarze „Życia Warszawy”? Czy raczej bardziej prawdopodobne są wspomnienia jednej z więźniarek o tragicznych, głodowych warunkach, brutalnych morderstwach, którzy Polacy fundują w zamian za tragedie która wydarzyła się na Ziemiach Polski...
POLECAM. 




Shantaram, Gregory David Roberts

Bierzecie do rąk ponad tysiąc stronicową książkę i zastanawiacie się czy pół roku wystarczy na przeczytanie...po czym pochłaniacie ją w parę dni. Oznacza to tylko jedno, Shantaram nie bez powodu zostało światowym Bestsellerem i warto porzucić kilka innych „cieńszych” pozycji aby przebrnąć przez Shantaram.

Nie będę niczego streszczać, powiem tylko tyle, że akcje dzieje się tak szybko, że trudno nam uwierzyć, że historia przydarza się jednej osobie. Na jednej stronie bohater jest najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, a na drugiej siedzi w wiezieniu. Głównego bohatera i autora zarazem (tak, to autobiografia! O czym dowiedziałam się po przeczytaniu) pokochałam od samego początku, pomimo tego, że postać  więźnia, mieszkańca slamsów, dilera, fałszerza, gangstera w ogóle nie wydaje się możliwa do polubienia. Książka zrobiła na mnie wrażenie nie tyle z racji wartkiej akcji ale przede wszystkim z powodu wątków filozoficznych i trochę psychologicznych. Shantaram to także pamiętnik, poszukiwanie samego siebie, poznawanie filozofii Wschodu. To głębokie przyjaźnie, niespełniona miłość, ale i smutek i samotność. 


"Kiedy jesteśmy młodzi, sądzimy, że cierpienie to coś, co ktoś nam może zadać. Kiedy przybywa nam lat wiemy już, że prawdziwe cierpienie mierzy się tym, co nam odebrano."

"Jedną z przyczyn, dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy, jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w serce tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć. Są prawdy tak bolesne, że tylko wstyd pomaga z nimi żyć. I są sprawy tak smutne, że w płaczu nad nimi może cię wyręczyć tylko dusza."