środa, 14 lutego 2018

KAZACHSTAN- koszty wyjazdu, ceny w 2017 roku

Dla uproszczenia wszystkie ceny podaje w walucie kazachstańskiej - TENGE (KZT), po obecnym kursie należy je podzielić przez 100 aby wyszła cena w PLN.

obecny kurs 100 KZT = 1 PLN 
podczas mojego wyjazdu było nieco trudniej w kalkulacji gdyż 1 PLN=87 KZT
zwykle na wyjazd zabieram ze sobą kieszonkową tabelę przeliczeń, aby nie zastanawiać się długo, ile płace za daną rzecz, przydaje się w pierwszych dniach, potem mam już rozeznanie i przyzwyczajam się do kilku dodatkowych zer.


Zakupy jedzenia i inne:
Gaz (mała butla 230 ml ) -1300
Woda 1 l -120
Piwo 400-600
Cheb 100-300
pomidory 450-550 /kg
jabłka 400 /kg
Kefir 100
serek topiony- 70
coca-cola 200
pasztet 130-150
Manty- od 100/sztuka
Płow- od 600


Ceny w restauracjach będą się różnić w zależności od standardu, przykładowo w centrum Ałmaty, wybieraliśmy miejsca gdzie siedziało już wielu Kazachów, a ceny nam sie wydawały rozsądne.

Prawdziwym szaleństwem okazał się Zielony Bazar w Ałmaty, gdzie kupiliśmy większość pamiątek z Kazachstanu. Poczynając od torebek, kapci, kubków po miody, nalewki i daktyle. Można się targować i dodatkowo najeść :)



ZIELONY BAZAR, oprócz gór warzyw i owoców znajdziemy tu miody,konfitury, nalewki na wszelkie możliwe dolegliwości. 




Ceny transportu: 
Bilet w Alamaty metro/autobus - 80
Bilety w Astanie autobus - 90

Wycieczka na 4 dni z kierowcą, cena z paliwem, osobno płatne wejściówki do Parków Narodowych załatwiony przez Almaty Backpakers hostel  - 39000 /os


niezawodne terenowe mitsubishi delica i nasz kierowca Walery


Noclegi: 

Art Hostel
Hostele w Ałmaty:
Art Hostel - 2500 /blisko centrum, dobre warunki, niska cena.
Backpackers Hostel - od 3000, mocno negocjowalismy cenę dla grupy

jurta przy bramie wjazdowej do Altyn Emel National Park - 1000/ os


Hostel w Astanie: Astana Best Hostel 
1,5 km od centrum czyli można dostać się pieszo, czysto, tanio ok 2500-3000 w pokoju wieloosobowym.

Astana Best Hostel 











Bilety wejścia, atrakcje turystyczne :
Kanion Szaryński  727/ os
jeziorka Kolsay 727/ os
jeziorka Kaindy 662/ os
Uwaga: dodadkowo rozbicie namiotu 700-750/ 3 namioty, osobno płatny wjazd samochodu na teren pod jeziorka
wydmy Altyn Emel National Park 7400/ 6 os
wieża Bayterek w Astanie 700/os
Petroglify 1300/ os
kolejka na Szymbulak (combo I oraz combo II) w dwie strony 3500/ os




sobota, 10 lutego 2018

KSIĄŻKI- co ostatnio przeczytałam?


Zimową porą zawsze więcej czasu spędzam w domu, a to przekłada się na ilość pochłoniętych książek. Ostatnie 3 pozycje które przeczytałam, lub jestem w trakcie kompletnie różnią się od siebie. Niekiedy specjalnie mieszam gatunki i tematykę wciągu wieczoru, gdy widzę że zaczynam się nudzić lub przysypiać :D


Znalezione obrazy dla zapytania miejsce po imperiumPaweł Reszka, "Miejsce po imperium"

 Wciąż pozostaję wierna mojemu ulubionemu gatunkowi literackiemu, reportażu, a do tego bliskiej mi tematyce wschodu. Paweł Reszka wie o czym piszę i robi to naprawdę dobrze. Jako kilku letni korespondent w Moskwie, dziennikarz śledczy, świadek Rewolucji Róż W Gruzji i Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie wczuł się życie w zwykłego obywatela i przedstawia historie widzianą oczyma tysiąca ludzi. Historie z różnych miejsc ogromnego niegdyś imperium, pokazują zarówno smutną biedą, problemy społeczne jak i ogromne przekręty i wielką politykę.
Temat na czasie biorąc pod uwagę zbliżające się wybory prezydenckie w Rosji.

Bardzo ciekawa pozycja, czytając miałam wrażenie że to druga część lub też kontynuacja książki "króla" reportażu Ryszarda Kapuścińskiego -"Imperium".




Orhan Pamuk, "Nowe życie"

Znalezione obrazy dla zapytania Orhan Pamuk Nowe życie
Nie jest to pierwsza książka (na całe szczęście) tego tureckiego pisarza po którą sięgnęłam. Byłam zachwycona powieścią "Biały zamek" oraz jego ciut biograficzną pozycją "Stambuł. Wspomnienia i miasto". Byłam bardzo optymistycznie nastawiona do "Nowego życia" reklamowanego jako najszybciej sprzedająca się książka w historii tureckiego księgarstwa, a nawet bestseller wszech czasów. Mocno przyciągający tytuł i bardzo zachwalające opinie "The Guardian" nie pomogły mi jednak w polubieniu tej powieści. A może nie zrozumiałam jej sensu, lub oczekiwałam czegoś podobnego do poprzednich pozycji ?  Sama fabuła książki, gdzie student dostaje obsesji po przeczytaniu tajemniczej książki i wyrusza w podróż nie jest taka zła, 
ale to co się dzieje w trakcie jest oderwane od rzeczywistości i ciężko połączyć ze sobą fakty. Książkę przy przeczytałam tylko dlatego, iż miałam nadzieję że w końcu zrozumiem, o co chodzi...nie udało się.

BARDZO polecam przeczytać Pamuka, ale ODRADZAM (zwłaszcza na początek) "Nowe życie". 



Michał Szafrański, "Finansowy Ninja" 

Książka wydana dwa lata temu wciąż robi furorę. W bibliotece musiałam zapisać się w kolejce jako 17 aby ją wypożyczyć. Czy warto? Myślę że TAK. Choć wiele z poruszanych tematów są oczywiste- że powinniśmy oszczędzać, że gotowanie w domu jest tańsze niż jedzenie "na mieście", to porządkuje nasze myślenie o finansach i oszczędzaniu jako CELU do tego co jest dla nas istotne w życiu. 
Znalezione obrazy dla zapytania finansowy ninjaOszczędzanie wg autora to " zastąpienie bezmyślnego wydawania pieniędzy mądrym ich gromadzeniem. Intencjonalnym, konkretnym i w indywidualnym celu.Dla każdego może on być inny...Czy wiesz, że oszczędzając 20% swoich zarobków, możesz sobie pozwolić na roczny urlop po czterech lata pracy?"- pyta na Szafrański. 
A może nie chcemy rocznej przerwy w pracy tylko planujemy zakup mieszkania lub chcemy przejść na wcześniejszą emeryturę ? Proszę bardzo, policz to sam, ile musisz regularnie oszczędzać, lub jak na to zarobić. 

Bardzo rozbudowana pozycja (ponad 500 stron), można wybrać tylko interesujące nas rozdziały  i na pewno nie będzie to czas stracony. 



czwartek, 1 lutego 2018

PORTUGALIA- ceny w Portugalii, stan na grudzień 2017

Portugalia pod względem cen zaskoczyła mnie pozytywnie- nie zbankrutowałam, można tam żyć :D

Porto "wyszło" korzystniej cenowo niż Lizbona, ale też nie było szaleństwa cenowego jakie można zastać w niejednej europejskiej stolicy. 


Porto- ceny biletów  
 bilet z/na lotnisko 2,55 euro + karta, każde następne doładowanie karty 1,95 euro
bilety autobusem po mieście 1,35 euro
Porto jest na tyle kompaktowe że przejazdów nie licząc z lotniska, prawie w ogóle nie używałyśmy.

KAWA-  najważniejszy trunek w ciągu dnia, po którym osądzam czy jest drogo :D  od 1,3 euro na wynos wzwyż w zależności czy idziemy do cukierni czy restauracji. Przekąska w postali ciastka/rogalika plus cappuccino wychodziła ok. 3 euro   


Lizbona ceny biletów i przejazdu do Cabo da Roca  
bilety na bus 1,45 euro
bilety na prom 1,25 euro
bilet do Sintry 2,2 euro (pociąg)
Sintra- Cabo da Roca 4,15 euro (bus)
Cabo da Roca- Cascais- 3,3 euro (bus)
Cascais- Lizbona 2,2 euro (pociąg)
przejazd uberem Lizbona centrum - lotnisko-5,5 euro

bilet wejścia do Quinta de Regaleira 6 euro - naprawdę warto, zwłaszcza z powodu parku wokół zamku, ktory zrobił na mnie ogromne wrażenie
wejście do Oceanarium w Lizbonie - 15 euro - osobiście uważam że lepsze oceanarium jest w Barcelonie, ale był to dobrze wykorzystany czas w deszczowy dzień.


ceny jedzenia
woda od 0,20 euro za 0,5 l
woda od 0,40 euro za 1,5 l
wino ok 5,0 euro za przyzwoite Porto
wino słodkie sangria od 2,5 euro
pieczywo od 0,15 euro za bułkę
pomidory/kg 1,5 eiro
nektarynki/ kg 1,5 euro
pasteis de belem 3,3 euro / saszetka z 3 sztukami




A może jesteś ciekawy jaką pogodę można zostać w Portugalii grudniową porą ? Zapraszam TUTAJ 


Jak to w nowym kraju, należy też spróbować, charakterystycznych przystawek i dań. W końcu nie samym Porto człowiek żyje :) Co prawda głównie same gotowałyśmy "domowe" obiadki z upolowanych produktów w najlepszym sklepie Pingo Doce  ;) Czułam się tam prawie jak w domu tzn. w Biedronce ;)


Czas na smaczki i (nie smaczki) z Portugalskiej kuchni 🍴


Wiedziałam że będąc w Porto muszę spróbować tajemniczo brzmiącego dania- Francesinha. Podobno jedni uwielbiają, inni nienawidzą. Aby się dowiedzieć trzeba spróbować. Tylko co to właściwie jest ta Francesinha? 




Francesinha- choć nie widać, jest to kanapka! Prawdziwie męska kanapka, z dużą ilością mięsa, minimum kilku rodzajów (polędwica, szynka, salami,kiełbaski), do tego podawana z rozpływającym się serem,sosem, jajkiem i bardzo często w otoczeniu frytek.

Jedno jest pewne, na pewno się tym najecie- o ile wam  posmakuje :D  
Podawana jest wszędzie od ulicznych knajpek po restauracje. Cena już od 6 euro z małym piwem, ale spotkacie i za 9 euro. Najczęściej cena przekłada się na jakość lub renomę lokalu.
Nie chcę was zniechęcać ale ja następnym razem spróbuję coś innego ;)  




Podstawa wielu tradycyjnych portugalskich potraw jest bacalhau czyli solony i suszony dorsz, ale będę szczera, sam zapach tak mnie odstraszał, że nie odważyłam się spróbować.


W Lizbonie znajdziemy klimatyczne uliczki z restauracjami, czekającymi na zgłodniałych turystów. 


Na lepsze trawienie polecam czekoladowy kieliszeczek z wiśnióweczką! 




wtorek, 30 stycznia 2018

PORTUGALIA - pogoda i temperatura w grudniu [2017]


Myślałam- wezmę urlop w grudniu i wygrzeję kości w ciepłym kraju przed zbliżającą się srogą zimą! ...a przynajmniej tak każdy mnie straszył, że w tym roku to będzie zima stulecia, -30 stopni i zaspy po szyję. Zimy niestety nie ma, ale może to lepiej, bo tych kości też nie udało mi się wygrzać...


Pogoda w Portugalii płatała nam niezłe figle. Podobno zalewie klika dni przed naszym przyjazdem wróciło lato i 30-sto stopniowe upały, można było zażywać kąpieli w oceanie, chodzić w podkoszulku i japonkach. My akurat przyjechałyśmy na ochłodzenie...co nie oznacza, że dla mieszkańców Polski było zimno :)   

W ciągu dnia temperatura sięgała ok 15-18 stopni, czasem w słońcu było i ponad 20. Gdyby nie to, że wiało byłoby naprawdę przyjemnie. Temperatura diametralnie obniżała się po zachodzie słońca. Na tyle, że wyciągałyśmy czapki, szaliki i rękawiczki. Mam wrażenie, że poprzez bliskość oceanu, wilgotność w powietrzu i wiatr było mi zimniej niż podczas obecnej Polskiej zimy :D     


Ale pora na kilka zdjęć, od razu się zorientujecie jak było kolorowo- pogodowo; od krótkiego rękawka i obowiązkowych okularów po kurtkę z kapturem  :D 

popołudnie w Porto, słońce świeci, bez okularów się nie obyło! :)  



dzień później Lizbona, pada deszcz, wiece wiatr,  bez kurtki z kapturem ani rusz !  


Cabo da Roca- najdalej na zachód wysunięty punkt lądu stałego Europy- głowę chce urwać, tak wieje! Ciepło ale tylko w osłoniętym od wiatru terenie ;) 


Cascais, Boca do Inferno - siedzimy pod skałami, odsłonięte od wiatru, można się opalać! 



Lizbona, pod pomnikiem Cristo Rei, nawet jeśli było ciępło w ciągu dnia, nie zmienia to faktu że będzie lodowato jak tylko zajdzie słońce- a do tego ten wiatr! Ręce w kieszeń, głowa w dół i uciekamy się gdzieś schować między budynki ;) 




Jak widzicie trudno trafić z tą pogodą, a co gorsza nie wiadomo co ze sobą zabrać. Pamiętajcie też, że wiele mieszkań w Portugalii nie ma stałego ogrzewania. Najszczęśniejszej są to przenośne farelki, które trzeba odpowiednio wcześniej włączyć aby pomieszczenie się nagrzało. W praktyce oznacza to, że może być cieplej na zewnątrz niż w mieszkaniu :D Doświadczyłam tego w Porto i bardzo się cieszyłam z zabranych wełnianych skarpetek i puchowego śpiworka ;) 



wtorek, 2 stycznia 2018

Fotograficzne PODSUMOWANIE ROKU 2017



Fotograficzne PODSUMOWANIE ROKU 2017 



Kończy się stary rok, nowy się zaczyna. Zawsze w tym czasie, choć na krótko, oglądamy się za siebie, wracamy wspomnieniami do minionego czasu i próbujemy go ocenić. Był dobry, czy zły, co się zmieniło? Czy spełniły się nasze zeszłoroczne życzenia i marzenia? Czy tak jak sobie (zapewne co roku) obiecaliśmy, zabraliśmy się za siebie, zaczęliśmy ćwiczyć, czytać więcej książek, uczyć się nowych języków czy przebywać więcej czasu z bliskimi i znajomymi w zamian za mijające godziny w wirtualnym świecie? Mogłabym zapytać refrenem jednej z piosenek, którą tak bardzo lubiłam śpiewać podczas wyjazdów oazowych. 


"Jaki był ten dzień, co darował, co wziął

Czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno

Jaki był ten dzień, czy coś zmienił, czy nie

Czy był tylko nadzieją na dobre i złe.."


Pewnie tak jak u każdego i w "moim"roku 2017 było kilka wzlotów i upadków. Chwil pięknych jak i tych smutnych. Były choroby, pogrzeby, wesela, chrzty. Na szczęście więcej w tym roku  tych szczęśliwych momentów i przy nich się zatrzymam :)  


Rok 2017 zaczął się ZIMOWO, poznałam nowy sport i od razu go pokochałam- biegówki! Jak się okazało rodzinny Beskid Niski oferuje świetnie przygotowanymi i oznakowanymi trasami, z założonym śladem. Znajdziemy też kilka wypożyczalni z nowym sprzętem i mapę Śnieżne trasy przez lasy.   






Jeszcze w styczniu, korzystając z zimowej aury, Tomasz próbował nauczyć mnie wspinania po lodospadach, a na koniec miesiąca wybraliśmy się na Zimowy Maraton Świętokrzyski. 




Styczeń, luty i marzec to miesiące wysokiego sezonu i ciężkiej pracy w zajmującej mnie branży turystyki narciarskiej. Pomimo to udało się wygospodarować czas na treningi oraz wystartować w zawodach na orientację.  Z XVI Ekstremalnej Imprezy na Orientację SKORPION  przywiozłam z wspólnie z Tomaszem statuetkę za I miejsce w kategorii MIX na 50 km. Miesiąc później w Rajdzie Dolnego Sanu, z czasem 7.04 udało mi się zając III miejsce. 





2 marca to będzie ważna data dla tego bloga, wtedy zapadła decyzja o założeniu:) 
Od tego czasu na blogu pojawiło się 40 wpisów co oznacza ok 4 wpisy na miesiąc. 



Marzec to również miesiąc chrztu mojej pierwszej siostrzenicy Nali, a co się z tym wiąże wyjazd do Niemiec. Czy wiecie, że tam to już czas na pierwsze wycieczki rowerowe, zieloną trawę, pikniki i boom kwiatowe? 




Miesiąc się nie skończył, a ja już w drodze do następnego kraju- Włochy. Ląduje w  Pizie, którą polecam zwiedzić nawet mając tylko 1 dzień. Natomiast moim prawdziwym powodem lotu jest udział w wymarzonym biegu SCIACCHETRAIL, Cinque Terre Ultra Trail. Jak się potem okazało był to ostatni bieg w mojej karierze z powodu problemów z kręgosłupem. Dlatego tym bardziej cieszę się z tego malowniczego zakończenia biegowej "kariery". 
Aby niespodzianek nie brakowało, z wyjazdu wróciłam już jako narzeczona :-) 


cinque-terre-jak-dojechac-co-zwiedzac?



SCIACCHETRAIL, Cinque Terre Ultra Trail

Święta Wielkanocne udały się na tyle ciepłe, że wraz z rodzinką wybraliśmy się na pasmo Vyhorlat na Słowacji.  Polecam nawet na 1 dzień.




Na nieco dłuższy wyjazd mogłam sobie pozwolić dopiero na majówkę. Tradycyjnie, jak co roku podróż planuje wraz z klubem UKT Mimochodek.  W tym roku ruszyliśmy do naszych południowych sąsiadów, na Słowację. Zaczęliśmy od Słowackiego Raju, który łącznie w zeszłym roku odwiedziłam trzykrotnie, a skończyliśmy w Górach Choczańskich. Coś nowego i coś pięknego!




w drodze do Słowackiego Raju z UKT Mimochodek 




Słowacki Raj, Przełom Hornadu



Velky vodopad, Słowacki Raj, trasa przez Piecky



Nowa via ferrata na Słowacji- Słowacki Raj, dolina Kysel


W czerwcu nigdzie nie musiałam się ruszać z Krakowa, im cieplej tym więcej się tutaj dzieje, a czerwiec był pod tym względem wyśmienity: Parada Smoków, Wianki, Kongres Tłumaczy Literatury Polskiej, Teatry Uliczne. Strasznie się cieszę, że mieszkam właśnie tutaj  ❤❤❤❤



Lipiec wyjątkowo w tym roku był dla mnie miesiącem podwójnie gorącym! Wybrałam się do KAZACHSTANU, gdzie temperatura 40 st. C. nie jest niczym niezwykłym... krótki zaledwie 10 dniowy wyjazd pozwolił na spenetrowanie niezwykłego Kanionu Szaryńskiego, kilku pieknie położonych jezior, następnie kilkudniowej wędrówki w Tien-szanie oraz na odwiedzenie dwóch dużych miast: stolicę Astanę i Almaty. 



KANION SZARYŃSKI (Charyn Canyon) o zachodzie słońca


Kok-Tobe, Ałmaty, restauracja i kolejka 


Ałtau Zailijski, w drodzę na przełecz "Turystów" 

W sierpniu prawie każdy weekend spędziłam w Tatrach, a jeśli nie tam, to w podkrakowskich dolinkach w skałkach. W taki oto sposób po raz trzeci zdobyłam Rysy (1 raz od strony Słowackiej), podziwiałam widoki z Polskiego Grzebienia, dotarłam do Chaty Terego, w mgle odszukałam Krywań, a wisienka na torcie była wspinaczka na Łomnicę drogą Jordana.


Polski Grzebień 2200 m n.p.m


słynna toaleta w drodze na Rysy :) 2250 m. n.p.m.


Łomnica 2632m n.p.m.


Krywań 2494 m n.p.m

Wrzesień stał pod szyldem KIWON-a, czyli biegu na orientację w Beskidzie Niskim, który przygotowywałam wraz z Towarzystwem Przyjaciół Ziemi Lipińskiej "Jastrzębiec" oraz Tomaszem. Był ogromny stres- czy wypali, ale była też radość z samej organizacji i uśmiechnietych twarzy zawodników.





W październiku i listopadzie pomimo coraz chłodniejszych temperatur, nie stroniłam od górskich wędrówek. W tym roku po raz pierwszy wybrałam się z ekipą SKPB na rajd jesienny w Beskidzie Niskim, a następnie już bardziej w zimowej aurze w towarzystwie Tomasza, poprowadziliśmy trasę w Beskidzie Żywieckim na rajdzie UKT Mimochodek  . 


Beskid Niski 


Babia Góra, 1725 m n.p.m.



Pod koniec listopada zaplanowałam mały urlop w "ciepłych krajach" przed rozpoczynającą się zimą:) Rok temu też o tej porze była to JORDANIA, a w tym roku PORTUGALIA. W przeciągu tygodnia byłam w Porto, Lizbonie, w Sintrze, na Cabo da Roca, Cabo da Inferno.




Zaraz po Portugalii trafiłam do Hinterstoder w Austrii aby po raz pierwszy w tym sezonie 2017/2018 poszusować na nartach.

Ubiegły rok to również świetne imprezy, małe i duże spotkania w gronie znajomych.  Nie da się wszystkiego wymienić ale wszytko pozostaje w sercu ❤




Na koniec życzę i sobie i Wam aby nadchodzący Rok 2018 był jeszcze lepszym od ubiegłego 😃

wtorek, 12 grudnia 2017

KSIĄŻKI- co mi wpadło w ręce w listopadzie

Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii.
Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Berenika i Piotr, dziennikarze i autorzy bloga IceStory, wpadli na pomysł by objechać całą Islandię (obszar równy jednej trzeciej powierzchni Polski), znaleźć 21 opuszczonych budynków i napisać o nich opowiadanie. Opowiadanie, w postaci książki którą trzymam w rękach powstało, ale oczywiście w innym, niż w zakładanym formacie. I chyba dobrze. Już w trakcie ich podróży okazało się, że za każdym budynkiem i miejscem kryją się ludzie i ich historie. Aby zrozumieć tą magiczną wyspę elfów, krainę potworów i czarnoksiężników musieli wrócić do przeszłości. Odwiedzają maleńki i odizolowany Djupavik, gdzie powstała jedna z największych na świecie przetwórni ryb. Przedstawiają fenomen „wypraw śledziowych” oraz smutne skutki kryzysu finansowego, który dotknął Islandię w 2008 roku. Za każdym opowiadaniem stoją mieszkańcy Islandii, a nie jest to kraj dla ludzi o delikatnej skórze...tutejsi ludzie są zrobieni ze skał i lodu.

Jak twierdzą autorzy, mieszkają nie tylko na najpiękniejszej wyspie świata, gdzie można znaleźć wszytko, choć nie ma tam niczego; „Surowy, krajobraz. Zdrowe jedzenie. Krystaliczne powietrze. Samotność po horyzont.”

Wyspa aktywnych wulkanów i olbrzymich lodowców, gorących źródeł i tysięcy wodospadów przyciąga z roku na rok coraz więcej turystów. Niesie to za sobą zarówno pozytywne efekty dla rozwoju gospodarki ale równocześnie niszczy piękne, nieskazane piękno przyrody. POLECAM przeczytać przed podróżą, choć mnie nie ukrywam trochę zniechęciła, poczekam do czasów, aż znów wszyscy o Islandii zapomną...i będzie znowu dziko.

Czyta się najlepiej z podkładem znanego islandzkiego zespołu Solstafir .




Polska Odwraca Oczy, Justyna Kopińska

-Zawsze chciałam być policjantką śledczą- mówi Kopińska- Ścigać przemoc dotykającą bezbronnych ludzi. Dziś robię to jako dziennikarka.

Czytam i otwieram oczy ze zdziwienia, po czym mam ochotę je zamknąć i nie pamiętać o czym przeczytałam. Jest XXI wiek, wydawałoby się że Polska to taki łagodny, cywilizowany kraj, a tutaj ... reportaże o psychicznym i fizycznym znęcaniu się nad pacjentami szpitala psychiatrycznego. Unieruchomienie chłopca przez 1871 godzin, polewanie zimną wodą, bieganie boso po mrozie, bicie, gwałty, traktowanie dzieci jak zwierzęta. Wychodziło się w gorszym stanie niż się przyszło. Ale Kopińska raczej skupia się nie winowajczyni, której udało się uniknąć kary...
A może bardziej was zbulwersuje reportaż o Specjalnym Ośrodku Wychowawczym Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w Zabrzu, tu przynajmniej mamy „happy end” gdyż przełożona siostra Bernadetta została odprowadzona do zakładu karnego.  Dowiemy się dlaczego policja ma prawie 100 % skuteczność w wykrywaniu zabójstw i przestępstw narkotykowych i dlaczego tuszowane są sprawy związane z "trudnymi” zabójstwami. Wisienką na torcie będzie rozmowa z żoną Mariusza Trynkiewicza, zbójcy czterech chłopców. 
Miłość potrafi być naprawdę ślepa...